O blogu

Blog stoi już około dwóch lat. Publikowałam na nim inną historię, jednak uznałam, że złe zakończenie, które sobie zaplanowałam, nie jest w moim stylu. Wewnętrzne "ja" buntowało się na myśl o tragicznym dla bohaterów końcu. Na długi czas porzuciłam blogosferę i pisałam do szuflady. To też nie było zbyt korzystne. Z czasem przyszła irytacja i chęć podjęcia się czegoś nowego. Z racji sentymentu zachowałam adres "na wszelki wypadek", by być może kiedyś powrócić. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam pisać nową opowieść ­­­­­– bliższą mojemu sercu. Z początku pokazywałam ją tylko znajomym, ale ostatecznie uznałam, że chcę znów publikować na blogu.

Zapowiedź:
            Emma Winfield od dłuższego czasu miewa niezrozumiałe, lecz realistyczne sny. Obrazy, które widzi każdej nocy, tłumaczy zmęczeniem lub nawet szaleństwem. Z czasem jednak próbuje odgadnąć ich znaczenie. Popychana przez desperację, chce poznać prawdę. Jej działania przyniosą nieuniknione konsekwencje i nikt nie będzie w stanie powstrzymać lawiny wydarzeń.

O mnie:
            Jestem kobietą (choć wolę określenie „dziewczyną”) po dwudziestce. Lubię pisać – dla siebie, czasem, by coś opublikować. Obiecałam sobie, że będę ćwiczyć, by pewnego dnia być zadowoloną z efektów. Większość opowiadań trzymam na dnie dysku, bo wstyd je komukolwiek pokazać. Próbowałam swoich sił w erotyce, ale stworzyłam jedynie kilka zupełnie ze sobą niepowiązanych scen.
            W gimnazjum/liceum byłam wielką fanką anime i mangi, co sprawiło, że poszłam na Kulturę Japonii. Z każdym kolejnym rokiem uświadamiałam sobie, jak odmienna od naszej jest kultura Kraju Kwitnącej Wiśni. W końcu zdałam sobie sprawę, że ten kraj wcale mi się nie podoba, a język nie jest taki fajny, jak sądziłam. Mimo że się zraziłam, dokończę studia, ale poszukam magisterki na innym kierunku.
            Kiedyś jeździłam konno i gdybym miała więcej czasu/pieniędzy, wróciłabym do tego sportu.
Jeśli chcesz ze mną porozmawiać lub o coś zapytać, napisz – ameliaheadlineshire@gmail.com


1 komentarz:

  1. O patrz... Gdybym przeczytał wcześniej opis o tobie, wiedziałbym, że typ mojego opowiadania to trochę "kosa w kamień" :D
    Ale, licząc na wiek, bo jestem chyba trochę starszy... Może uda mi się cię nawrócić na drogę dawnego uwielbienia do mang i anime (w mniejszym stopniu), a i może, za sprawą mojego małego prodżektu, odrodzi się twoje dawne uczucie.

    To byłoby całkiem super, nie sądzisz ;)
    W każdym razie, mam nadzieję, że koje "zamerykanizowane podejście do japońskiej popkultury" cię bardzo nie zniechęci i odnajdziesz w mojej historii, choć odrobinę przyjemności. A jeśli nie, to może przynajmniej nie zwrócisz kolacji... Też byłoby fajnie :D

    Ale już tak bardziej serio. Jeśli uważasz, że źle wybrałaś ze studiami, to nie bój się zmienić kierunku. Gdybym był choć trochę mniej "samozachowawczy", pewnie też bym zaczął kombinować, bo nie jestem zadowolony z aktualnego stanu rzeczy - kiedy robię coś, co mnie nijak obchodzi...

    OdpowiedzUsuń